KS Unia Janikowo - strona oficjalna

Strona klubowa

Wyszukiwarka

Galeria zdjęć

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 151, wczoraj: 1123
ogółem: 2 043 710

statystyki szczegółowe

Logowanie

Aktualności

Rozmowa z Dominikiem Jelonkiem

  • autor: Redakcja, 2014-12-09 14:31

Każdy w każdym meczu dawał z siebie wszystko

Takiej rozmowy u nas jeszcze nie było. To wywiad z gatunku tych ekskluzywnych. Napastnik biało-niebieskich nie tylko podsumował rundę wiosenną i odniósł się do spraw klubowych, ale także uchylił rąbka tajemnicy z życia prywatnego. O piłce nożnej, kibicowaniu, muzyce, MMA, a nawet o rodzinie - specjalnie dla naszego serwisu opowiada Dominik Jelonek - strzelec dziesięciu goli w jesiennych rozgrywkach A-klasy.

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Dominikiem Jelonkiem. Aby to zrobić kliknij na "więcej".

Jak podsumujesz rundę jesienną w waszym wykonaniu?
- Warto zacząć od przygotowań do niej. Uważam, że przepracowaliśmy przygotowania i sparingi pod okiem naszego trenera Jacka Łukomskiego na tyle ile warunki nam pozwoliły. Cieszyły sparingi z mocnymi rywalami i choć nie wygrywaliśmy, to z każdego wyciągaliśmy wnioski, żeby w walce o punkty nie popełniać błędów. Podsumowując całą rundę jestem jak najbardziej zadowolony, ponieważ każdy w każdym meczu dawał z siebie wszystko. Jeśli chodzi o mecz, który na boisku przegraliśmy, czyli w Nowej Wsi, to nie był nasz dzień i czekamy na rewanż, którego osobiście i mogę śmiało odpowiedzieć za całą drużynę - nie możemy się doczekać.

A jak ocenisz jesień, jeżeli chodzi o indywidualne statystyki. Czy jesteś zadowolony z dziesięciu strzelonych bramek?
- Jeśli chodzi o moją skromną osobę to jestem zadowolony ze strzelonych bramek, jak i oczywiście z asyst. Wiadomo, od napastnika wymaga się tego żeby strzelał bramki, lecz często w meczach grałem tyłem do bramki, z czego korzystali moi koledzy z drużyny, co mnie jak najbardziej cieszy. To czy strzelę w meczu dwie czy trzy bramki, czy w ogóle strzelę to jest mało ważne. Zależy mi na zwycięstwie całej drużyny i to jest najważniejsze.

Jak według Ciebie jest różnica pomiędzy B-klasą, a A-klasą?
- Jedno jest pewne - lepsze boiska. Na pewno drużyny, z którymi teraz gramy są lepiej poukładane, nie brakuje żadnej serca do walki i do ostatnich minut musimy kontrolować spotkanie. Uważam, że B-klasa miała też swój urok, choć zdarzało się, że zszedłem z boiska w podartym bucie. W A-klasie jednak chłopaki bardziej starają się grać piłką.

W tym sezonie po raz pierwszy braliście udział w rozgrywkach pucharowych. Czy jesteście zadowoleni z dojścia do trzeciej rundy regionalnego Pucharu Polski?
- Po to trenujemy żeby grać mecze. Mecze o stawkę to tak naprawdę najlepszy sprawdzian jak przepracowało się przygotowania. Z „pucharu” jestem zadowolony. Pokazaliśmy się na tle drużyn z wyższych lig, co na pewno za skutkuje w przyszłości, każde doświadczenie z boiska jest ważne. Najbardziej boli mecz z Zawiszą II. Przegraliśmy, choć naprawdę jeszcze w szatni w przerwę wierzyłem, że jesteśmy w stanie to wygrać. Wiem, że każdy z chłopaków dał z siebie wszystko, każdy z nas chciał ten mecz wygrać. Niestety nie udało się, lecz z chęcią zmierzę się z nimi w następnych eliminacjach.

Przed wami urlopy i kolejnie przygotowania do rundy wiosennej. Zimą kilka razy zmierzycie się z silnymi sparingpartnerami…
- Odpowiem krótko: już nie mogę się doczekać.

Ostatnio, jako pierwsza drużyna organizowaliście doping na meczach zespołów młodzieżowych. Kibicowaliście podczas spotkania juniorów młodszych, a później na turnieju żaków. Skąd wziął się pomysł na taką inicjatywę?
- Teraz jestem jednym z drużyny, która walczy żeby w Janikowie wróciła drużyna, którą niestety kiedyś ktoś zniszczył. Jestem kibicem, byłem i będę! Zorganizowaliśmy to żeby pokazać, że Unia wciąż jest i kibice mają się dobrze. Nie ukrywam, że chciałbym żeby wrócił doping na pierwszą drużynę. Jeśli nie biegałbym za piłką to pewnie bym zrobił wszystko żeby tak było. Wiem, że jest wielu dobrych chłopaków w Janikowie, którzy mogliby to prowadzić. Pokazali to chociażby na wyjazdowym meczu z Burzą. Chociaż przegraliśmy, oni wierzyli w nas do samego końca i całym sercem dopingowali nas. Pomysł z młodszymi drużynami wyszedł od całej drużyny seniorów. Chcieliśmy pokazać tym młodym chłopakom jak ważny jest doping w trakcie meczu, jak to motywuje do jeszcze większej walki o każdy centymetr boiska. W meczu juniorów młodszych chłopaki przegrywając, grali do końca i zremisowali, chociaż było ciężko. Żacy wygrali cały turniej, choć wcale na początku dobrze im nie szło, lecz doping to jest coś takiego, co uniesie cię w górę i jesteś w stanie wspiąć się na wyżyny swoich możliwości.

Wróćmy do przeszłości. Jak wspominasz czasy juniorskie, kiedy byłeś młodzieniaszkiem i grałeś w MLKS Unia Janikowo? Kto był Twoim pierwszym trenerem?
- Dla mnie nic się nie zmieniło i MLKS Unia była, będzie, jest. Dla mnie osobiście KS Unia to kontynuacja tego, co już kiedyś się zaczęło. Czasy, gdy grałem w MLKS pamiętam i wspominam bardzo dobrze. Pierwszy trening nawet pamiętam jakby to było wczoraj. Poszedłem do trenera Romana Pietrali i musiałem zrobić dziesięć żonglerek i tak stałem się członkiem młodej drużyny z Janikowa. Nie pamiętam, co to wtedy było. Czy orlicy? Nie wiem dokładnie. Mieliśmy naprawdę zgraną pakę w juniorach. Graliśmy praktycznie ze sobą codziennie, jak nie na treningu, to na WF-ie, bo chodziliśmy razem do klasy sportowej w gimnazjum. Zawsze kapitanem był Krzysiu Wiśniewski. On jako pierwszy poszedł do pierwszej drużyny Unii w moim roczniku. Dzięki temu zostałem wybrany przez całą drużynę kapitanem drużyny, co jeszcze bardziej zmotywowało mnie do większej pracy. Niestety głównym naszym problemem w tamtych czasach był zarząd, który nie zauważał, że wygrywamy wszystkie mecze i praktycznie wszystkie drużyny młodzieżowe mają pierwsze miejsce. Pozostawało nam czekać...

Dobre występy w juniorach zaowocowały włączeniem do kadry rezerw, a później pierwszego zespołu, w którym grałeś zarówno w trzeciej, jak i drugiej lidze.
- Aż nadszedł ten czas. Też pamiętam to jakby to było wczoraj. Zadzwonił do mojego taty kierownik pierwszej drużyny, że mam jechać z nimi do Polanicy Zdrój na obóz. Można powiedzieć, że spełniło się wtedy jedno z moich marzeń. Na treningach robiłem wszystko żeby być na każdym meczu z drużyną. Wiadomo, chociaż na ławce, ale być w osiemnastce pierwszego zespołu. Trener Kieżun zauważył to, że się staram i dawał mi szanse bym mógł pomóc drużynie. Pamiętam swój pierwszy mecz gdy wszedłem. Był to mecz z Nielbą Wągrowiec na własnym boisku. Wygraliśmy 1:0. „Tarnoś” strzelił bramkę, wszedłem wtedy może na pięć minut, ale i tak byłem strasznie zadowolony, że mogłem coś dać w tym meczu od siebie. Najlepsze swoje wejście, które wspominam do dziś jest również mecz u siebie z bydgoskim Zawiszą, gdzie przyjechało ponad tysiąc sympatyków z Bydgoszczy dopingując swój zespół z całych sił. Przegraliśmy ten mecz, grałem w nim z dwadzieścia minut, ale grać przy tak pięknej atmosferze i tak wspaniałych kibicach to marzenie każdego piłkarza. Sam jestem kibicem Zawiszy, wiele razy wspierałem ten zespół na trybunach i wiem, że mieć takich kibiców to skarb.

W międzyczasie miałeś też epizod w Noteciance Pakość.
- Hm, może skomentuję to tak: to była zbyt pochopna z mojej strony decyzja, chociaż piłkarzy jak i trenera Nadolskiego jak najbardziej dobrze wspominam. Był to okres, gdy sam odszedłem z Unii. Z własnej woli z tego zrezygnowałem. Był to czas gdzie chciałem zająć się czymś innym.

Długo zastawiałeś się, aby wrócić do gry w piłkę nożną i związać się z naszym Klubem?
- Dla mnie piłka w Janikowie zawsze była najważniejsza. Granie w Unii było największą przyjemnością. Dlatego gdy zadzwonił do mnie aktualny kierownik pierwszej drużyny - Eryk Woźniak, nie miałem ani chwili zawahania i od ręki podpisałem z nim dżentelmeńską umowę, że jeśli klub powstanie będę walczył!

Masz też doświadczenie w innym sporcie, mianowicie MMA. Ponadto zajmujesz się muzyką. Nagrałeś świetną piosenkę o drużynie, która często leci w waszej szatni motywując do walki na boisku. Można więc powiedzieć o Tobie „człowiek orkiestra”?
- Człowiek orkiestra (śmiech). Nie ważne ile rzeczy bym robił, zawsze staram się dawać z siebie wszystko i oddawać się w tym na maksa. Mam naprawdę wspaniałych rodziców, którzy zawsze za mną stali i popychali mnie do przodu bym realizował swoje marzenia. Wiadomo, na wszystko również trzeba mieć czas, lecz spotkałem na swej drodze również kobietę, która jest naprawdę bardzo wyrozumiała i we wszystkim, co robię mnie wspiera. Nie zapomnę również wspomnieć o moich prawdziwych przyjaciołach, którzy w chwilach podłamania, jak i sukcesów zawsze są przy mnie i motywują mnie bym trenował. Muzyką zająłem się od niedawna, jeden z moich przyjaciół namówił mnie żebym z nim nagrał jeden kawałek. Tak dla siebie. Kiedyś pod słyszeli go chłopaki z drużyny i nie mogli uwierzyć, że to ja. Poprosili mnie żebym nagrał kawałek do szatni, który będzie nas motywował do walki na boisku. Co się okazało? Jestem z muzyką do dziś i uważam, że mam się dobrze, bo tak jak powiedziałem, jeśli coś już robię to staram się robić to dobrze, za co dziękuję moim przyjaciołom z JS Bandy. Jeśli chodzi o MMA: od dzieciaka ciągnęło mnie do sportów walki. Jak wszyscy doskonale wiedzą piłka nożna to sport drużynowy. Jeśli ciebie przejdzie zawodnik to zaraz kumpel nadrobi za ciebie. W MMA jest zupełnie inaczej, jesteś zdany tylko na siebie. Wchodzisz do oktagonu i zostajesz tylko ty i twój przeciwnik i oczywiście sędzia ringowy. Tam musisz być przygotowany na wszystko. Uważam, że to naprawdę piękny sport i do dziś jest mi bardzo bliski. W wolnych chwilach trenuje MMA. Może już nie na takich obrotach jak w 2011 czy 2012 roku, gdzie byłem na Mistrzostwach Polski i zdobyłem brązowy medal, ale minimum trzy razy w tygodniu staram się być na macie. Mam w tym sporcie również wielu wspaniałych przyjaciół i wiele pięknych wspomnień. Dopóki zdrowie mi pozwoli będę trenował. Jest to wielka moja pasja i nie mam zamiaru z niej zrezygnować. Chciałbym jeszcze wystąpić na Mistrzostwach Polski. Czas pokaże. Jak to się mówi: nigdy nie mów nigdy.

Dzięki za rozmowę.
- Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam wszystkich prawdziwych kibiców Unii Janikowo.


 

Najbliższe spotkanie

UNIA JANIKOWOOrlęta Aleksandrów Kujawski
UNIA JANIKOWO   Orlęta Aleksandrów Kujawski
2018-06-23, 17:00:00


Statystyki przedmeczowe »

Reklama

Ostatnie spotkanie

Sokół RadominUNIA JANIKOWO
Sokół Radomin 1:7 UNIA JANIKOWO
2018-06-16, 17:00:00
    relacja »

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 34
UNIA JANIKOWO - Orlęta Aleksandrów Kujawski
Lech Rypin - Polonia Bydgoszcz
Notecianka Pakość - Sokół Radomin
Start Warlubie - Lider Włocławek
Wisła Nowe - Naprzód Jabłonowo Pomorskie
Pogoń Mogilno - Kujawianka Izbica Kujawska
Kujawiak Kowal - Cuiavia Inowrocław
Sparta Brodnica - Chemik Bydgoszcz
Chełminianka Chełmno - Legia Chełmża

Wyniki

Ostatnia kolejka 33
Sokół Radomin 1:7 UNIA JANIKOWO
Legia Chełmża 2:0 Notecianka Pakość
Chemik Bydgoszcz 0:1 Chełminianka Chełmno
Cuiavia Inowrocław 1:0 Sparta Brodnica
Kujawianka Izbica Kujawska 9:2 Kujawiak Kowal
Naprzód Jabłonowo Pomorskie 2:5 Pogoń Mogilno
Lech Rypin 2:4 Wisła Nowe
Lider Włocławek 2:5 Polonia Bydgoszcz
Orlęta Aleksandrów Kujawski 2:3 Start Warlubie

Statystyki drużyny